2826 Old Lee Highway, Ste 250 Fairfax, VA 22031
Call Today (703) 854-1298 | Se Habla Español

Zapomnienie o tym byłoby spłodzeniem dalszego horroru

Zapomnienie o tym byłoby spłodzeniem dalszego horroru

To absurdalne, że stany rywalizują ze sobą — i rządem federalnym — o cenne dostawy. Sześć stanów nadal nie wydało żadnego nakazu pozostania w domu, podczas gdy te, które przeniosły się późno, takie jak Floryda, mogły zasiać infekcje w pozostałej części kraju. „Patchworkowe podejście do walki z pandemią jest bardzo niebezpieczne” – powiedział Jeremy Konyndyk z Centrum Rozwoju Globalnego. „To przepis na odpowiedź, która jest mniejsza niż suma jej części”. Podczas gdy kilka stanów utworzyło własne skoordynowane grupy, Konyndyk martwił się, że istnieją granice tego, co nawet najzdolniejsi przywódcy stanów mogą zrobić bez koordynacji federalnej. „Niemal musimy opracować rząd zdrowia publicznego na uchodźstwie, który mógłby przejąć odpowiedzialność za krajową koordynację” – powiedział Osterholm, epidemiolog z University of Minnesota.

Ta odpowiedzialność zwykle spadałaby na Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom, ale była dziwnie milcząca. Od prawie miesiąca przywódcy CDC są nieobecni na briefingach prasowych, a jego zwolennicy obawiają się, że jej reputacja została nadszarpnięta. Lokalni przywódcy podejmują setki decyzji dotyczących zdrowia publicznego – czy powinniśmy zamknąć ten park, czy otworzyć tę plażę? – bez konsultacji z najlepszą w kraju agencją zdrowia publicznego. Jha powiedział, że regularnie odbiera telefony od burmistrzów i gubernatorów, którzy normalnie dzwonią do CDC. „Ludzie nie wiedzą, do kogo się zwrócić po ekspertyzę” – powiedział.

IV. Odporność

Podczas wojny w Wietnamie wiceadmirał James Stockdale spędził siedem lat torturowany w więzieniu w Hanoi. Zapytany o swoje doświadczenie zauważył, że optymistyczni współwięźniowie w końcu się złamali, ponieważ mijali jeden wyimaginowany termin zwolnienia po drugim. Zamiast tego strategia Stockdale’a polegała na łączeniu nadziei z realizmem – „potrzebą absolutnej, niezachwianej wiary w to, że możesz zwyciężyć”, jak to ujął, z „dyscypliną, aby zacząć od skonfrontowania się z brutalnymi faktami, czymkolwiek one są”.

Stany Zjednoczone muszą wyciągnąć z tego lekcję, ale Trump nadal zachowuje się tak, jakby był zaangażowany w krótką potyczkę, a nie przedłużające się oblężenie. 8 kwietnia, zanim nawet pierwszy szczyt pandemii ustąpił, napisał na Twitterze: „Kiedy OTWIERZYMY NASZ WIELKI KRAJ, a raczej prędzej niż później, horror Niewidzialnego Wroga, z wyjątkiem tych, którzy niestety stracili członka rodziny lub przyjacielu, musi zostać szybko zapomniany. Wróg nigdzie się nie wybiera. Zapomnieć o tym, wywołałoby dalszy horror.

W 2018 roku, pisząc o tym, czy USA były gotowe na kolejną pandemię, zauważyłem, że kraj znalazł się w pułapce cyklu paniki i zaniedbań. Wznosi się, by sprostać każdej nowej chorobie, ale potem popada w samozadowolenie, gdy zagrożenie mija. W przypadku COVID-19 obawiam się, że Stany Zjednoczone mogą wejść w fazę zaniedbania, zanim część paniki dobiegnie końca. Jeśli obecne zamknięcie zdoła spłaszczyć krzywą, oszczędzić system opieki zdrowotnej i zminimalizować liczbę zgonów, będzie to odczuwane jako przesadna reakcja. Przeciwnicy będą wykorzystywać zmniejszoną liczbę ciał, aby argumentować, że panika była niepotrzebna i że społeczeństwo zostało wprowadzone w błąd. Niektórzy już to mówią.

Ibram X. Kendi: Przestań obwiniać czarnych za śmierć koronawirusa

Inni odciągną odpowiedzialność od przywódców kraju i jego instytucji. „W Stanach Zjednoczonych jest wiele obwiniania ofiar, które wynika z neoliberalnej perspektywy, w której to twoja wina, jeśli masz złe okoliczności” – powiedziała Emily Brunson, antropolog z Texas State University. Wirus w nieproporcjonalny sposób zabija ludzi na stanowiskach o niskich dochodach, którzy nie mają przywileju pracy w domu, ale mimo to będą zawstydzeni, że nie zdystansują się. Wirus nieproporcjonalnie zabija Czarnych, których zdrowie zostało już zubożone przez wieki rasizmu strukturalnego, ale których i tak będą osobiście obwiniać za swój los. Wirus w nieproporcjonalny sposób zabija starszych ludzi, którzy zostali już zepchnięci na margines społeczeństwa, ale którym mimo to powiedzą, aby znosili dalszą samotność, aby wszyscy inni mogli być bardziej wolni.

Jeśli tak się stanie, cykl paniki i zaniedbania będzie nieuchronnie kontynuowany. Stany Zjednoczone stracą szansę na ponowne zbadanie, w jaki sposób awarie systemowe ich systemu opieki zdrowotnej naraziły tak wielu obywateli na niebezpieczeństwo, lub na wprowadzenie środków, które mogą zapobiec kolejnemu odrodzeniu. Znowu zostanie uderzony przez tego samego cholernego wirusa i zostanie doprowadzony do poważniejszych blokad. Ludzie się zmęczą. Zgodność spadnie. Naród straciłby swoją najskuteczniejszą broń przeciwko pandemii — gotowość swoich obywateli do indywidualnych poświęceń dla dobra wszystkich. Może przymusowo poddawać kwarantannie niechętnych do współpracy ludzi lub nakładać sankcje karne, ale „wiemy z poprzednich wybuchów epidemii, że kryminalizacja reakcji na zdrowie publiczne powoduje, że ludzie schodzą do podziemia, utrwala piętno i łamie społeczeństwo” – powiedział Phelan. „W maratonie, przed którym stoimy, potrzebujemy solidarności”.

W nadchodzących miesiącach musimy „znormalizować COVID w psychice publicznej i podkreślić, że będzie to część naszego codziennego życia” – powiedział Kissler, modelarz chorób z Harvardu. „Wielu ludzi, z którymi rozmawiałem, jest przerażonych tą myślą. Pragniemy szybkiego i zdecydowanego „zwycięstwa”. Przypominają mi się jednak obrazy z II wojny światowej, gdy ludzie w Londynie szli do pracy z teczkami w ręku na tle zbombardowanych budynków. Myślę, że czeka nas podobny okres w historii, gdy nauczymy się pogodzić z chaosem na świecie i własną śmiertelnością”.

Shai Held: Oszałamiające, bezduszne okrucieństwo wobec osób starszych

Ten rodzaj odporności psychicznej istnieje już w dużych grupach ludzi, którzy zostali zepchnięci na margines w okresach normalności i którzy są obecnie najbardziej zagrożeni pandemią. Na przykład osoby starsze są najczęściej przedstawiane jako grupa wrażliwa wymagająca ochrony. Ale „starsi ludzie wiele przeszli – ruch na rzecz praw obywatelskich, ruch kobiet, zimna wojna” – powiedziała Monica Schoch-Spana, antropolog medyczny z Johns Hopkins Center for Health Security. „Są opiekunami kultury, pełnymi historii o tym, jak przechodzisz przez poważne tragedie i wstrząsy”.

Społeczność osób niepełnosprawnych zauważyła również, że w czasie, gdy ich zdrowie jest zagrożone, a ich wartość jest kwestionowana, osoby niepełnosprawne zmagają się z nową normą, która jest ich starą normą – ograniczeniem przestrzennym, nieprzewidywalną przyszłością, dystansem społecznym. „Wiemy, jak tworzyć społeczność z daleka i jak organizować się z łóżka”, powiedziała Ashley Shew z Virginia Tech, która bada skrzyżowanie technologii i niepełnosprawności. „Zamiast odczuwać tę wielką próżnię, nasze życie społeczne nie zmieniło się radykalnie”. Badacze zajmujący się niepełnosprawnością pisali o „czasie crip” – elastycznym podejściu do mierzenia czasu, które wynika z niepewności. „Wszystko, co wpisuję do mojego kalendarza, ma w głowie gwiazdkę” – powiedział Shew. „Może to się stanie, a może nie, w zależności od następnego skanu raka lub tego, co dzieje się w moim ciele. Żyję już na tym świecie, kiedy mierzę w krótszych krokach, kiedy moja przyszłość zawsze była planowana inaczej”.

Ponieważ reszta Stanów Zjednoczonych godzi się z tą samą niespokojną nietrwałością, musi porzucić pytanie: Kiedy wracamy do normalności? Ta perspektywa ignoruje ogromne różnice w tym, co różni Amerykanie postrzegają jako normalne. Marnuje rzadką okazję do ponownego wyobrażenia sobie, jak mogłoby wyglądać sprawiedliwsze i mniej wrażliwe społeczeństwo. Przesłania on trwający charakter zagrożenia koronawirusem. Nie ma powrotu. Jedyne wyjście to przejście – przez burzliwą wiosnę, przez niezwykłe lato i w niespokojny rok później.

Powiązany podcast

Posłuchaj, jak Ed Yong omawia tę historię w odcinku Social Distance, przewodniku The Atlantic po pandemii:

Subskrybuj Social Distance w Apple Podcasts lub Spotify (Jak słuchać)

* W tym artykule wcześniej stwierdzono, że w Hongkongu i na Tajwanie ponownie pojawiły się przypadki COVID-19. W rzeczywistości obie epidemie wydają się stabilizować lub maleć, chociaż jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy ten trend się utrzyma.

Jakby pandemia nie była wystarczająco zła, 30 kwietnia zespół kierowany przez naukowców z Los Alamos National Laboratory opublikował artykuł, który rzekomo opisywał „pojawienie się bardziej przenośnej formy” nowego koronawirusa, SARS-CoV-2. Zespół napisał, że ta nowa forma „zaczęła rozprzestrzeniać się w Europie na początku lutego”. Za każdym razem, gdy pojawiała się w nowym miejscu, w tym w USA, szybko rosła do dominacji. Zespół zasugerował, że jego sukces jest prawdopodobnie spowodowany pojedynczą mutacją, produktopinie która jest obecnie „pilnym problemem”.

Artykuł nie został jeszcze formalnie opublikowany ani zrecenzowany przez innych naukowców. Ale 5 maja „Los Angeles Times” napisał o tym, twierdząc, że „obecnie dominujący szczep koronawirusa może być bardziej zaraźliwy niż oryginał”. Ta historia szybko stała się… no cóż… wirusowa.

Ale „wnioski są przesadzone” – mówi Lisa Gralinski z University of North Carolina, która jest jednym z niewielu naukowców na świecie specjalizujących się w koronawirusach. „Stwierdzenie, że ujawniłeś pojawienie się bardziej przenośnej formy SARS-CoV-2 bez faktycznego testowania, nie jest czymś, co sprawia, że ​​czuję się komfortowo jako naukowiec”. Ona i inni wirusolodzy, z którymi rozmawiałem, którzy nie byli zaangażowani w badania w Los Alamos, zgadzają się, że twierdzenia artykułu są wiarygodne, ale nie są uzasadnione dowodami, które przedstawia. Co ważniejsze, nie są przekonani, że w ogóle istnieją różne szczepy koronawirusa.

Przeczytaj: Czy powinieneś zrobić test na przeciwciała?

„Mamy dowody na jedną odmianę”, mówi Brian Wasik z Cornell University.

„Powiedziałbym, że jest tylko jeden”, mówi Nathan Grubaugh z Yale School of Medicine.

„Myślę, że większość osób studiujących [genetykę koronawirusa] nie rozpoznałaby teraz więcej niż jednego szczepu” – mówi Charlotte Houldcroft z University of Cambridge.

Wszyscy inni mogą być zdziwieni, biorąc pod uwagę, że wiadomości wielokrotnie twierdziły, że istnieją dwa, trzy, a nawet osiem szczepów. To kolejny przypadek zamieszania w kryzysie, który wydaje się być nimi przesiąknięty. Oto jak nadać temu sens.

Za każdym razem, gdy wirus infekuje gospodarza, tworzy nowe kopie samego siebie i zaczyna od zduplikowania swoich genów. Ale ten proces jest niechlujny, a duplikaty kończą się błędami. Nazywa się to mutacjami — są genetycznym odpowiednikiem literówek. W komiksach i innych science fiction mutacje są zawsze dramatyczne i konsekwentne. W prawdziwym świecie są normalną i zwykle przyziemną częścią wirusologii. Wirusy naturalnie i stopniowo gromadzą mutacje w miarę rozprzestrzeniania się.

Przeczytaj: Najlepsze nadzieje na lek na koronawirusa

Wraz z postępem epidemii drzewo genealogiczne wirusa wypuszcza nowe gałęzie i gałązki — nowe linie, które charakteryzują się różnymi zestawami mutacji. Ale nowa linia nie liczy się automatycznie jako nowa odmiana. Termin ten jest zwykle zarezerwowany dla linii, która w znaczący sposób różni się od innych wirusów. Może się różnić pod względem łatwości rozprzestrzeniania się (przenośność), zdolności do wywoływania choroby (zjadliwość), tego, czy jest rozpoznawana przez układ odpornościowy w ten sam sposób (antygenowość) lub podatności na leki (odporność). Niektóre mutacje wpływają na te właściwości. Większość tego nie robi i albo milczy, albo jest kosmetyczna. „Nie każda mutacja tworzy inny szczep”, mówi Grubaugh. (Pomyśl o rasach psów jako odpowiednikach odmian: corgi wyraźnie różni się od dogów niemieckich, ale czarnowłosy corgi jest funkcjonalnie taki sam jak brunatnowłosy i nie liczy się jako oddzielna rasa.)

Nie ma jasnego, ustalonego progu, kiedy linia nagle liczy się jako szczep. Ale termin ten ma te same konotacje w wirusologii, co potocznie — sugeruje znaczenie. Wirusy zmieniają się cały czas; napięcia powstają, gdy zmieniają się w znaczący sposób.

Co roku pojawiają się nowe szczepy grypy. Wirusy te szybko nabywają mutacje, które zmieniają kształt białek na ich powierzchni, czyniąc je niewidocznymi dla tych samych komórek odpornościowych, które rozpoznałyby i zaatakowały ich przodków. Są to wyraźnie znaczące zmiany — i częściowo dlatego szczepionka przeciw grypie musi być aktualizowana co roku.

Przeczytaj: Dlaczego niektórzy ludzie chorują bardziej niż inni

Ale grypa wyróżnia się szybką mutacją. Koronawirusy – które, aby być jasne, należą do całkowicie odrębnej rodziny od wirusów grypy – zmieniają się z jedną dziesiątą szybkości. Nowy, SARS-CoV-2, nie jest wyjątkiem. „Tu nie ma nic niezwykłego”, mówi Grubaugh. Tak, wirus wychwycił kilka mutacji, odkąd po raz pierwszy wskoczył na ludzi pod koniec 2019 roku, ale nie więcej, niż przewidywali naukowcy. Tak, jego drzewo genealogiczne rozgałęziło się na różne rody, ale żadna nie wydaje się istotnie różnić od pozostałych. „To wciąż tak młoda epidemia, że ​​biorąc pod uwagę powolne tempo mutacji, byłoby niespodzianką, gdybyśmy zobaczyli coś tak szybko”, mówi Houldcroft.

A co z badaniem Los Alamos? Zespół kierowany przez Bette Korber przyjrzał się mutacjom, które wpływają na „kolec” wirusa – białko na jego powierzchni, którego używa do rozpoznawania komórek gospodarza. Ich uwagę zwróciła jedna szczególna mutacja, znana jako D614G. Zmienia tylko jedną z wielu molekuł, które tworzą kolec, subtelnie zmieniając kształt białka. Wirusy bez tej mutacji – linia D – obejmują ten, który po raz pierwszy pojawił się w Wuhan w Chinach. Wirusy z mutacją – linia genetyczna G – pojawiły się w lutym. Na całym świecie G-y były stosunkowo rzadkie na początku marca, ale do kwietnia zdominowały znaczną część Europy, Ameryki Północnej i Australii.

Ale ten wzór jest trudny do zinterpretowania. Mutacja D614G może sprawić, że koronawirus będzie bardziej przenośny, a wirusy G mogą stać się bardziej powszechne, ponieważ pokonały wirusy D. Ale możliwe jest również, że mutacja może nic nie zrobić, a wirusy G stały się częstsze z powodu głupiego szczęścia.

Przeczytaj: Najstraszniejsza oś czasu pandemii

Gdyby te wirusy znalazły się w odpowiednich ludziach – tych, którzy podróżowali z Chin do Włoch, zanim te ostatnie zostały zablokowane – mogłyby z łatwością rozprzestrzenić się gwałtownie w całej Europie, a ostatecznie w Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, taki wzór widzimy: mutacja D614G po raz pierwszy pojawił się tuż przed tym, jak koronawirus przeniósł się do Europy, a prawie wszystkie wirusy G są potomkami tego początkowego pioniera skakania po kontynentach. Intensywne ograniczenia społeczne w Chinach prawdopodobnie wyeliminowały wiele innych linii koronawirusa w ich granicach i powstrzymały ich dalsze rozprzestrzenianie się. „Jedyne rodowody, które zobaczysz, to te, które się wydostały, w tym te z tą mutacją” – mówi Bill Hanage z Harvardu, który bada ewolucję patogenów.

Takie wydarzenia są szczególnie ważne we wczesnych stadiach pandemii. Niektóre linie wirusów będą sobie radzić naprawdę dobrze, a inne znikną z powodów, które nie mają nic wspólnego z samymi wirusami, a wszystko z ruchami ich ludzkich nosicieli, z którymi nosiciele oni wchodzą w interakcje, oraz polityką uchwaloną przez kraje, w których żywi żywi w.

Nie oznacza to, że badanie Los Alamos jest złe lub błędne — pochodzi od szanowanego zespołu i przedstawia interesujące dane.